Potrzeba na pomysł

W ostatnim roku życie większości z nas się zmieniło. To, co wydarzyło się na świecie w związku z zamykaniem granic i licznymi ograniczeniami, których doświadczyliśmy spowodowało, że ludzie zaczęli inaczej postrzegać swoje obecne życie. Nie inaczej stało się w sferze zawodowej. Poczucie strachu o utratę pracy i niepewność co do przyszłości wyzwoliły bowiem chęć wzięcia spraw w swoje ręce. Dziś chciałabym na przykładzie moich osobistych obserwacji przedstawić wam to zjawisko.

Z jednego z moich felietonów możecie się dowiedzieć, że sama ostatnio straciłam pracę przez lockdown. Szczęśliwie dla mnie, szybko ją odzyskałam, o czym być może wiecie z tego tekstu. Nie mniej tak ja, jak i moi koledzy z pracy niejako otworzyliśmy nasze umysły na nowe przedsięwzięcia. Choć zawsze gdzieś w głowie kręci się idea, by samemu być sobie sterem, żaglem i okrętem, to dopiero lockdown i wizja niepewnych źródeł utrzymania spowodowała przekucie idei w konkretny pomysł i działanie.

O ile są miliony pomysłów na biznes, to w zaobserwowanych przeze mnie przypadkach, u kobiet panuje tendencja do działalności biznesowej związanej z urodą i upiększaniem pań. I tak kilka dziewczyn z mojego działu zajęło się branżą beauty. Jedna zrobiła certyfikat, by zarabiać na manicure. Kolejna przeszła kurs by wykonywać zabiegi henną czy laminację na brwiach. Jest kobieta, która zajęła się promowaniem i sprzedażą naturalnych kosmetyków do pielęgnacji. Z wielkim hukiem weszły w biznes jeszcze dwie dziewczyny, które otworzyły sklep online z dobrej jakości bielizną importowaną głównie z Polski (przypominam, że mieszkamy w UK). Dziewczyna, której właściwie nie znam, zrobiła furorę domowymi ciastami, które sprzedaje w firmie (i zakładam, że nie tylko tam, widząc popyt). Sądząc po ilości chętnych, mam nadzieję, że rozwinie swój gastronomiczny biznes i stworzy wspaniałą cukiernię.

Mężczyźni natomiast są bardziej skoncentrowani na tym, by zarabiać w sieci. Nie mam jednak wielu informacji na ten temat, ponieważ oni nie ogłaszają swoich przedsięwzięć z prostej przyczyny – nie potrzebują pozyskiwać klientów. Inwestycje giełdowe, w tym kryptowalutowe, to ryzykowny rynek, który pozwala przy niewielkim nakładzie czasu i pracy zarobić dodatkowe pieniądze. Jednak są też inne gałęzie, w których panowie poszukują miejsca dla siebie. Jeden z moich kolegów jest trenerem personalnym. Dwóch innych rozwija biznes związany z rynkiem nieruchomości. Jak widać, w jednej firmie, w jednym zespole w którym jest nas około trzydziestu kilku osób, co najmniej 10 osób próbuje swoich sił w różnych gałęziach biznesu. To sporo, bo aż ~25%! Ciekawa jestem, czy wy również myślicie o rozpoczęciu własnej działalności?

Ja sama dalej oddaję się swoim pasjom. Zawsze lubiłam pisać i dalej to robię. Jak w jednym z ostatnich felietonów zapowiedziałam, powstaje powieść. Felietony będą się oczywiście dalej ukazywać, w nienormowanym póki co trybie. Nie chcę bowiem pisać „na siłę”, bo z takiego pisania „na siłę” dobry tekst nie powstanie. Ponadto ostatni prezent świąteczny umożliwił mi zajęcie się moją kolejną pasją, czyli komponowaniem. Zawsze w mojej głowie gra muzyka. Nie zawsze jednak jest ona zasłyszana. Czasem po prostu tworzy się w mojej głowie. Dlatego cudownie jest teraz zasiąść do instrumentu i zagrać to, co w mej duszy gra. Kto wie, może zacznę komponować zawodowo? Ale to zdecydowanie jeszcze nie teraz. Póki co, muszę się jeszcze wiele nauczyć, a tymczasem cieszę się tym, co powstaje i nad czym mogę się zatracić, a przy okazji się rozwijam. To daje mi poczucie szczęścia i wewnętrzną równowagę. Spokój, który w dzisiejszych czasach jest tak nam wszystkim potrzebny.