Więcej szczęścia czy rozumu?

Ostatnio pisałam o tym, że straciłam pracę (przeczytaj). Czy jesteście w stanie uwierzyć, że moje pozytywne myślenie, brak spinania się i ogólnie przyjazne podejście do świata zaowocowało tym, że wczoraj dostałam telefon z propozycją powrotu?! I choć nie miałam pojęcia, gdzie pójdę, to los sprawił, że choć ja i 2 osoby, które również wróciły ze mną, mieliśmy być na innym dziale, to wróciliśmy do swoich działów, swoich znajomych, znanych nam zadań i atmosfery, która czyniła to miejsce tak wyjątkowym!

Przez lockdown sporo się tu zmieniło. Nie ma połowy zespołu, który pamiętam, ale to wciąż to samo, przyjazne miejsce, fajna praca, w której czuję się dobrze. Przypominają mi się prace, do których kiedyś musiałam chodzić. Do tej chcę chodzić.

Lubię to miejsce, tych ludzi i lubię to, co robię. To właśnie w tym miejscu postanowiłam, że założę tę stronę. Inspirują mnie ludzie, którzy tu pracują i zabawne, a czasem także poważne sytuacje. Stąd nowy felieton. Bo bycie tu jest inspirujące. Fantastycznie było dziś zobaczyć i zamienić choć kilka słów z każdym, z kim spędziłam tu tysiące godzin, a każda była wartościowa. Z każdym, od kogo czegoś się nauczyłam.

Jestem szczęściarą. Zawsze byłam i zawsze o tym wiedziałam. Nie wiem, czy to wynika z tego, że zawsze staram się pozytywnie podchodzić do życia (a jeśli coś wydaje mi się negatywne, to uciekam jak najdalej), czy może raczej z tego, że zawsze mówię to, co myślę, zważając na uczucia innych, ale nie na to, co o mnie pomyślą.

Bo taka jestem. Zmieniałam się w życiu wiele razy. Jako dziecko, ucząc się świata, a jako nastolatka kiedy się zbuntowałam. Jako studentka, kiedy dorastałam i zaczęłam brać odpowiedzialność za swoje życie. Depresja, która przeszłam ok. 10 lat temu też bardzo mnie zmieniła – dojrzałam do tego, kim jestem teraz i choć nie jestem jeszcze pewna, kim chcę ostatecznie być, to wiem jaka chcę być. Chcę być sobą – pełną dobrych myśli, uczuć i wiary osobą, która życzy ludziom dobrze, która chce pomagać i wspierać nie tylko najbliższych, ale każdego z kim się zetknie i być tak otwartą, jaką jestem nie tylko uzewnętrzniając swoje myśli tutaj na stronie, ale zawsze.

Są pewne rzeczy, które chciałbym w sobie poprawić, takie jak bycie bardziej pokorną i mniej emocjonalną, innymi słowy bardziej zrównoważoną, bo wulkan, jaki we mnie drzemie jest czasem zbyt wybuchowy. Nie chcę go zniszczyć, wolę uśpić, by może czasem się uaktywnił, gdy będzie taka potrzeba.

Nie jestem idealna. Daleko mi do jakiegokolwiek wzorca. Ale za to siebie kocham. Za bycie sobą, życie w zgodzie z sobą. Za miłość jaką daję i otrzymuję za to, że życie odwdzięcza mi się tym samym.

Puenta jest krótka: Kochajcie siebie i ludzi wokół was, kochajcie swoje życie i to co stawia wam na drodze.  Nigdy nie możecie być pewni czy kolejny dzień nie będzie lepszy, wyjątkowy. To jak postrzegacie świat i ludzi wraca do was. Korzystajcie z tego.