Utrata pracy to nie koniec świata!

Dziś się dowiedziałam, że nie mam już pracy. Mailem, bo od końca marca siedzę w domu w związku z pandemią i czekam. Cóż, każdy ma inną sytuację, inne zobowiązania finansowe i inne perspektywy. Mimo wszystko nie wolno się załamywać. Poniżej opiszę Wam, co zamierzam zrobić, by w żaden sposób zmiana mojej sytuacji nie wpłynęła na mnie negatywnie. Może kogoś z Was zainspiruję?

No więc po kolei. Miałam fajną pracę i świetnych ludzi, do których chciało mi się wracać po „wolnym”. Z ochotą przychodziłam w wolne dni na nadgodziny, żeby sobie „dorobić”, bo dzięki temu nie tylko moja wypłata była sporo wyższa, ale też miałam możliwość poznać świetne osoby z drugiej zmiany. I tego z pewnością teraz będzie mi brakować. To było miejsce, z którego nie chce się odchodzić z własnej woli. Mogłabym tam pracować do emerytury. W życiu jednak nie zawsze jest tak jak chcemy, ale to nie znaczy, że teraz będzie źle. O nie!

Po dwóch godzinach od otrzymania maila z informacją, że firma zmuszona jest mnie zwolnić i przeczytaniu dziesiątek wiadomości od innych współpracowników o tym, że ich również zwolniono, postanowiłam zakupić butelkę Jacka Danielsa i się odprężyć. Na co dzień nie piję. Potrzebuję okazji do sięgnięcia po alkohol. Utrata pracy to dobra okazja, o ile nie mamy skłonności do ciągłego picia. Ja nie mam z tym problemu i polecam takie odprężenie każdemu, kto podobnie jak ja, bardzo rzadko sięga po kieliszek. Tak zamierzam spędzić wieczór, oczywiście nie sama.

Jutro wraz z moim narzeczonym wybierzemy się na krótką wycieczkę za miasto. Jeszcze nie obraliśmy kursu, ale nie o cel chodzi, a o oderwanie się od codzienności. Chcę zobaczyć jakieś piękne miejsce, bo to świetnie przypomina, że świat jest piękny i każdego dnia warto się nim cieszyć. Dlatego to będzie drugi punkt. Jeśli obserwujecie funpage @zyciejestprostepl to obiecuję zamieścić zdjęcia z tej wycieczki, gdziekolwiek ona będzie.

W niedzielę, czyli pojutrze poświęcę czas na przemyślenie, gdzie chciałabym pracować, co chciałabym robić i ile czasu mogę sobie pozwolić na szukanie odpowiedniej pracy. To z pewnością nie zajmie mi dużo czasu, ale niedziela to jest też taki dzień, którego przedpołudnie spędzam na Skype z rodziną i będę cieszyć się, że ich mam. Rodzina to zawsze ważna część życia, niezależnie od tego, czy są blisko czy daleko i jak mocne więzi nas łączą. To na rodzinę najczęściej możemy liczyć w trudnych chwilach. Ja na szczęście nie jestem w sytuacji, w której potrzebuję ich pomocy, ale miło będzie z nimi porozmawiać. Popołudnie natomiast spędzę pewnie częściowo w kuchni gotując coś pysznego i ciesząc się czasem z moim partnerem. Jak dobrze mieć go przy sobie. Docenianie osób nam bliskich każdego dnia jest bardzo ważne, ale w trudniejszych chwilach jest szczególnie potrzebne tak nam, jak i im.

Dzień czwarty, czyli poniedziałek. Po tak spędzonym weekendzie będę gotowa na szukanie pracy. Nie ma co się oszukiwać, że usiądę o 7:00 i zacznę rozsyłać CV gdzie tylko się da. O nie! Przede wszystkim się wyśpię, wezmę chłodny prysznic, wypiję kawę i zjem śniadanie. Dopiero potem, być może będzie to 9:00, a być może 11:00 usiądę przed komputerem i przyjrzę się swojemu CV. Od tego bowiem trzeba zacząć, ale na chłodno. Właśnie dlatego nie robię tego dziś ani przez następne dwa dni. Warto na chłodno ocenić sytuację. Po odprężającym weekendzie moje podejście do szukania pracy z pewnością będzie efektywniejsze. Poza tym, przyzwyczajona do dobrej pracy nie zamierzam „chwytać co popadnie”. Chcę pracy, która da mi przynajmniej 80% satysfakcji i przyjemności, jaką dawała mi moja ostatnia praca, i to tylko dlatego 80%, a nie więcej, bo zdaję sobie sprawę, ile szczęścia miałam mogąc tam pracować. Jeżeli kolejna praca będzie przynajmniej w 80% tak dobra, jak ostatnia, to będę bardzo zadowolona. Oczywiście, jeżeli w waszej ostatniej pracy nie było aż tak kolorowo jak w mojej, mierzcie wyżej. Bo zawsze warto mierzyć wysoko.

Postanowiłam, że CV będę wysyłała tylko tam, gdzie będzie podobny charakter pracy, podobne wynagrodzenie i odległość od domu. To pozwoli mi zawęzić krąg poszukiwań i określić cel. Zaoszczędzi też mnóstwo czasu na pisaniu listów motywacyjnych i jest znacznie większa szansa, że po otrzymaniu takiej pracy jaką chcę, na dłuższy czas zapomnę o poszukiwaniu kolejnej.

Zdaję sobie sprawę, że wiele osób jest obecnie w podobnej sytuacji zawodowej i może się obawiać, co przyniesie jutro, ale właśnie dlatego postanowiłam to napisać. Życie nie kończy się na pracy. Życie to przede wszystkim ludzie i w trudnych chwilach warto ich doceniać. Cieszcie się czasem spędzonym z każdym, kto jest dla was ważny. Nie ma nic cenniejszego. A jeżeli do poszukiwania nowej pracy podejdziecie z uśmiechem na twarzy, ze spokojem i odpowiednim zaangażowaniem, z pewnością wam się uda. Powodzenia!