O czym nie rozmawiać przy świątecznym stole?

Kiedy spotykamy się w większym rodzinnym gronie, czy to z okazji takich świąt jak bożonarodzeniowe czy innych, podczas których zbiera się cała rodzina, warto pamiętać, że mimo tego jak bardzo się kochamy, wciąż jesteśmy różni. Różnimy się poglądami, wierzeniami i spojrzeniem na życie. Mamy za sobą różne doświadczenia. Inne mają nasi rodzice i dziadkowie, inne będą miały nasze dzieci. Dlatego ważne jest, by wzajemnie szanować nasze odrębności. Niestety często bywa tak, że poruszenie pewnych kwestii może wywołać prawdziwą lawinę nieporozumień i w konsekwencji doprowadzić do niesnasek, których wcale nie chcieliśmy. Warto zatem zapamiętać kilka tematów, których unikanie pozwoli nam w spokoju cieszyć się z obecności bliskich i wspólnie przeżywać ten szczególny czas bez zakłóceń.

Religia.

Religie są różne, a samych wierzeń jest tyle, ilu jest ludzi. Nawet, jeśli wszyscy zebrani przy świątecznym stole są tego samego wyznania, nie oznacza to, że nie mają różnych poglądów na kwestie teologiczne. Są tacy, którzy przykładowo przyjmują księdza po kolędzie i regularnie, w każdą niedzielę chodzą do kościoła. Dla innych mogą to być kwestie zbyteczne, gdyż sama wiara im wystarcza. Nie czują jednak wewnętrznej potrzeby wyznawania grzechów w konfesjonale czy przyjmowania eucharystii. Jednakże jeżeli wśród zebranych znajdzie się gorliwy wyznawca, który nie wyobraża sobie nieprzestrzegania powyższych obowiązków, dyskusja o religii i dogmatach może przerodzić się w kłótnię, której nic nie zatrzyma. Wszak są święta Bożego Narodzenia. I takiej osobie, szczególnie starszemu pokoleniu, młode i mało doświadczone dziecię nie wytłumaczy, że ma inny światopogląd i nie chce się podporządkować kościołowi, który za każdy obrzęd żąda wysokiego wynagrodzenia. Nie jestem katoliczką i chociaż obchodzę święta, to robię to z uwagi na sposobność spędzenia tego czasu z bliskimi w niezwykłej atmosferze. Oni szanują to jaka jestem a ja szanuję ich. Ale o religii lepiej nie rozmawiać, mimo że to religijne święto.

Polityka.

Drugi temat chyba większości nie jest obcy. Któż nie słyszał, jak polityka dzieli rodziny. Jedni są tacy, drudzy inni, a trzeci stoją po środku. Nie ma sposobu, by rozmawiając o polityce i dwóch przeciwnych ugrupowaniach nie doszło do napięć. Z polityką jest bowiem tak, że jeżeli już się zacznie, to później trudno ten temat skończyć w porę. A jak już kilka osób się wypowie o swoich poglądach politycznych, to spokojny świąteczny nastrój przeminie nim najmłodsze z dzieci pójdzie spać. Jeszcze gorzej, jeśli do dyskusji dojdzie po alkoholu. Wówczas jesteśmy nie tylko bardziej skorzy do dyskusji, ale również do agresji. Nie trudno sobie zatem wyobrazić, jak młodzi spierają się ze starszymi o system rządów i kto rządzi gorzej.

Pieniądze.

Temat bardzo niepożądany podczas rodzinnych zgromadzeń. Często bowiem jest tak, że jeden ma lepszą sytuację finansową, a drugi gorszą. Może być też tak, że ktoś komuś pożyczył kiedyś pieniądze i jeszcze ich nie odzyskał. Pieniądze podzieliły już niejedną rodzinę i nie chcemy, by również podzieliły naszą. Jeżeli zatem wciąż ciąży nam jakiś dług, spadek, który został podzielony niezgodnie z naszymi oczekiwaniami czy wiedząc, że członkom naszej rodziny powodzi się gorzej, niż nam – lepiej nie mówić ani o naszych finansowych sukcesach ani o trudnościach ze spłatą raty kredytu. Takie rozmowy mogą poczekać na dogodniejszy moment, nie wprawiając nikogo w zakłopotanie.

Śmierć i choroby.

Te tematy są znane nam wszystkim, bowiem wszyscy chorujemy i każdy kogoś kiedyś stracił. Rzecz w tym, że spotykamy się w święta by się wspólnie cieszyć, a nie zamartwiać i smucić. Święta mają nas uszczęśliwić i dać radość. Napełniają nas siłą i nadzieją na przyszłość. Mówienie zatem o śmierci i chorobach jest tematem, który wywoła przygnębienie a nawet łzy tęsknoty za tymi których utraciliśmy czy strach przed utratą kogoś, kto ciężko choruje. Jedynym odstępstwem od tej zasady wydaje się być ogłoszenie dobrej nowiny o pokonaniu choroby, bo to ogromne szczęście być zdrowym. I takimi informacjami jak najbardziej warto się dzielić przy świątecznym stole.

Byli partnerzy.

Niezależnie czy dotyczy to was czy kogoś z waszych bliskich, lepiej przy stole nie wspominać o byłych partnerach. Czasem bowiem rana pozostaje tak głęboko w sercu, że choć osoba, której partnera wspomnimy wydaje się już być szczęśliwa w swoim nowym i poukładanym życiu, może poczuć ból gdzieś głęboko w sobie. Nigdy do końca nie wiemy, co między nimi zaszło i dlaczego tak naprawdę związek się zakończył. Nikogo z naszych bliskich nie chcemy przecież urazić. Dlatego lepiej nie wspominać o duchach przeszłości i skupić się na chwili obecnej.

Tego typu tematów jest oczywiście więcej w zależności od rodziny i naszych słabych stron. Najważniejsze to pamiętać, żeby się nie krytykować, nie wypominać sobie złych rzeczy z przeszłości. Nie po to się spotykamy w święta. Pamiętajcie, by okazać sobie szacunek przez cały czas, być wdzięcznym za możliwość spędzenia tego czasu wspólnie, bo nie wszystkie rodziny spędzą święta w komplecie. Mnie w tym roku się udało i spędzę święta z najbliższymi razem z moim partnerem. Ale ostatnie święta z nimi było mi dane spędzić w 2015 roku. Tym bardziej zamierzam spędzić je najpełniej jak tylko potrafię i cieszyć się nimi od pierwszej do ostatniej chwili. Tego i wam życzę. Kochajcie się, bądźcie dla siebie dobrzy. Niech to będzie dla was wyjątkowy, magiczny czas.
Wesołych Świąt!