W drogę po prezenty cz.2

Kiedy pisałam artykuł „W drogę po prezenty” miałam już w głowie kolejny tekst o tym, czego nie dawać w prezencie. Postanowiłam zapytać innych, znajomych i nieznajomych, o najgorsze prezenty jakie dostali w przeszłości. Kiedy czytałam odpowiedzi mężczyzn, zdałam sobie sprawę, że to nie powinny być dwa odrębne teksty, wszak dotyczą tego samego – prezentów pod choinkę.

Jedna z moich koleżanek w pracy zainspirowała mnie do napisania tego tekstu mówiąc, że na pierwszą rocznicę ślubu jej mąż podarował jej… bieliznę wyszczuplającą! Dziewczyna nosi rozmiar 36 i w życiu nikt by jej nie powiedział, że potrzebuje tego typu prezentu. Nigdy też o niczym takim nie wspominała. Nie umiała się odnieść do tego „upominku”, zrobiło jej się przykro. Takie prezenty zawsze będą sprawiały przykrość, chyba że ktoś wam powie, że właśnie o tym marzy. Jedna z facebookowiczek napisała, że od swojej ciotki rok w rok dostawała  „zestawy do higieny mydło perfum i szampon”. W takich prezentach nie ma nic złego. Są bardzo popularne i przydatne. Więc czemu nie? Pani dopisała, że to dostawała „na każde święta”. Powtarzalność tego samego prezentu rok w rok to zabijanie uroku niespodzianki. A właśnie niespodzianka robi 50% roboty. Czyż nie wspaniale jest czuć ten dreszczyk emocji, kiedy otwieracie pudełko i odwijacie z papieru upominek? Zawartość jest ważna, ale ta nutka niepewności również. Zadbajcie zatem, by był to prezent, jakiego jeszcze nie daliście tej osobie. Niech to będzie coś nowego, innego.

Panowie w komentarzach wypowiadali się, że liczy się gest, a nie sam podarek. I tutaj chciałabym wyjaśnić, że gest nie oznacza, że macie się wysypać z kasy, aby pokazać, że „macie gest”. Absolutnie nie! Gest tutaj panowie przedstawili jako (najkrócej mówiąc): nie ważne co dasz, ważne, że dasz. I to chyba najgorsze, co można zrobić. Pierwsza lepsza rzecz z półki może faktycznie przypaść do gustu i się spodobać, ale jakie są na to szanse? Czy naprawdę raz do roku (no ok, są jeszcze urodziny, dzień matki, walentynki i mnóstwo innych okazji) nie można się zatrzymać na chwilę i pomyśleć o osobie, której chcemy dać upominek? Jeżeli nie zastanawiasz się nad tym, czy kogoś uszczęśliwisz swoim GESTEM, to jaki sens ma dawanie prezentu? Prezent ma sprawiać radość, a nie wprawiać w zażenowanie. Chcesz dać komuś skarpetki? Super pomysł, jeśli wybierzesz takie fajne, ciepłe w świąteczne wzorki, ale już zwykłe czarne fajnymi nie są. A jeżeli zdecydujesz się na pojawiające się często w propozycjach na różnych grupach „majciochy” to niech to będzie piękna bielizna dla partnerki, żony czy w przypadku, jeżeli to pani robi taki prezent innej kobiecie – siostra, mama, przyjaciółka. Ważne by nie kupić takiego prezentu teściowej, nauczycielce czy przyjaciółce swojej żony.Tak naprawdę każdy prezent może być bardzo udany lub bardzo nietrafiony. Kupowanie prezentów, które cieszą tych, którym je wręczamy to prawdziwa sztuka. Poświęćcie zatem trochę czasu i przemyślcie, czy to, co widzicie na półce w sklepie, naprawdę ucieszy. Bo na tym w święta nam przecież zależy – byśmy się wszyscy cieszyli – nie tylko z prezentów!