Rasizm w obrębie tego samego koloru skóry?

Na początku chciałabym podkreślić, że nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę rasistką. Jednak wiele osób mylnie używa pojęcia rasizmu, a portale internetowe wielokrotnie powielają to słowo w błędnym kontekście. Ponieważ czytając takie artykuły, jak np. „Polak zaatakowany na tle rasistowskim” niesamowicie razi mnie to słowo, postanowiłam tu i teraz na zawsze się z nim rozprawić i mam nadzieję, wpłynąć na poprawność, nie tyle polityczną, co językową.

Zacznijmy zatem od zdefiniowania słowa „RASIZM”. Według definicji Encyklopedii PWN rasizm  to zespół poglądów, według których istnieją naturalne i wrodzone różnice między rasami ludzkimi, co musi prowadzić do dominacji jednej nad pozostałymi. A zatem czym jest rasa? Według tego samego źródła, jest to grupa osobników w obrębie gatunku, odznaczających się zespołem swoistych cech przekazywanych dziedzicznie.

Rasistą zatem jest osoba o poglądach opartych na przekonaniu o nierównej wartości biologicznej, społecznej i intelektualnej ras ludzkich, łączących się z wiarą we wrodzoną wyższość jednej rasy nad inną.

Nijak ma się to zatem do osób o tym samym kolorze skóry czy pochodzenia etnicznym. Wizualnie bowiem, np. na podstawie zdjęcia tych osób, tak samo ubranych i uczesanych, nikt nie jest w stanie, ze 100% pewnością określić, z jakiego kraju wskazane osoby pochodzą, ani jakim językiem się posługują, natomiast chyba każdy stwierdzi, że ich kolor skóry w znaczeniu antropologicznym jest taki sam. Gdzie zatem jest miejsce na słowo RASIZM? O wiele bardziej właściwym będzie użycie terminu ksenofobia. Encyklopedia PWN podaje wyjaśnienie tego terminu jako postawę charakteryzującą się niechęcią lub wrogością do obcych (rasowo, religijnie lub etnicznie) i do tworzonej przez nich kultury. W odniesieniu do wrogości, jaką opisują media w stosunku do Polaków na wyspach, jest to o wiele bardziej właściwe określenie.

Oczywiście terminy te są o wiele bardziej złożone, ale chciałam w najprostszy sposób pokazać tę jakże ważną różnicę pomiędzy rasizmem a ksenofobią. Uważam bowiem, że pisząc o tak ważnych problemach, terminologia jest zaniedbywana a przez to błędnie powielana. Zaglądanie do słownika stało się czymś rzadkim. Rozwijajmy się, a nie cofajmy. Mi sprawdzenie tych pojęć zajęło kilka minut, więc każdy w dobie Internetu może to zrobić w równie krótkim czasie. Dla leniwych, podam link do strony, z której zaczerpnęłam powyższe definicje.

https://encyklopedia.pwn.pl/