Mów co myślisz, chyba że nie masz nic miłego do powiedzenia – to milcz

W tym tytule mieści się wiele kwestii, które można by podzielić na kilka artykułów. Jednakże są ze sobą tak ściśle powiązane, że postanowiłam przedstawić je w jednym, możliwie zwięzłym tekście. Zacznijmy od początku.

Mów co myślisz. Bywa tak, że ktoś nas pyta o radę lub o wypowiedzenie się w pewnej kwestii. W zależności czy jest to temat prywatny bądź czy osoba, która zasięga naszej opinii jest nam bliska, bywa że mijamy się z prawdą w obawie by jej nie zranić. Sęk jednak w tym, że kłamstwo nawet w dobrej wierze w wielu przypadkach może wyrządzić tej osobie więcej krzywdy. Przykład. Jeżeli ktoś nas pyta, czy powinien zmienić pracę, w której czuje się niedoceniany, a uważasz, że skoro ma na utrzymaniu dom i rodzinę i dobrze zarabia, a znalezienie lepszej pracy będzie bardzo trudne, powiedz to szczerze.  Zachęcanie do zmiany pracy kogoś, kto akurat ma gorszy okres może doprowadzić do tego, że ta osoba w dłuższej perspektywie może stracić dobrze płatną pracę na rzecz gorszej, która wkrótce też ją będzie męczyć a w konsekwencji pogorszy zarówno jego stan psychiczny, fizyczny jak i ekonomiczny.

Warto mówić ludziom prawdę, ale w sposób, który nie krzywdzi. Jeżeli znasz osobę, która według ciebie ma problemy ze zdrowiem przez otyłość, powiedz jej, że utrata kilku kilogramów może znacznie odciążyć jej układ kostny, krwionośny a przy zachowaniu zdrowej diety i wdrożeniu codziennych ćwiczeń, wzmocni układ mięśniowy i zapobiegnie kolejnym schorzeniom. To o wiele lepsze, niż powiedzenie komuś „jesteś chory bo jesteś gruby, nie jedz tyle”. O ile w obu wersjach tego stwierdzenia jest zawarta ta sama prawda, o tyle pierwsze nie rani uczuć tej osoby.

Są jednak sytuacje, w których trudno nam się wypowiedzieć. Jeżeli na przykład, przyjaciółka pyta was czy według was mąż ją zdradza, a wy macie takie podejrzenia lub nawet pewność,  bo widzieliście kochanków gdzieś razem, co odpowiecie? Macie dwa wyjścia w zależności od poglądów waszych i waszej przyjaciółki. Jeżeli wolicie wiedzieć i wiecie, że przyjaciółka też woli wiedzieć niż żyć w kłamstwie, sprawa jest prosta – powiedzcie prawdę. Jeżeli jednak uważacie, że to nie jest najlepsze rozwiązanie – milczcie. Nie twierdzę, że to dobre rozwiązanie, ale bywa mniejszym złem. Rodziny, w których są dzieci i które pozornie są idealne, często przetrwają kryzys, o ile druga strona się nie dowie. Najgorszym rozwiązaniem jest samemu pójść do szczęśliwej przyjaciółki i powiedzieć jej, że ukochana osoba, wsparcie bez którego ona żyć nie może, najlepszy przyjaciel zdradził ją. Ona nie pytała, to była wasza inicjatywa. Po co? Może życie w kłamstwie to nie najlepsze życie, ale dla niektórych osób to wciąż szczęśliwe życie. Milczenie bywa złotem.

Czasem, czy to w domu, w pracy, w szkole, w urzędzie czy jakimkolwiek innym miejscu, ktoś potrafi podnieść nam tak ciśnienie, że jesteśmy gotowi wybuchnąć. Bywają sytuacje stresujące, czy takie gdzie z błogiego staniu wytrąci nas ktoś, kto wstał lewą nogą. Zdarza nam się wówczas usłyszeć coś niemiłego na nasz temat lub po prostu coś, czego nie oczekiwalibyśmy usłyszeć z ust danej osoby. Przykładowo, pani w urzędzie powie nam, że ona czegoś nie sprawdzi bo ma ważniejsze rzeczy do roboty, mimo że to część jej obowiązków i ma za to płacone wynagrodzenie. Próbuje nas odesłać z przysłowiowym kwitkiem, bądź też zrzucić nam na barki więcej kłopotu poprzez wręczenie nam pliku dokumentów do wypełnienia nie racząc niczego objaśnić. Czasem już sam wyraz twarzy czy ton głosu naszego rozmówcy potrafi wprowadzić nas w stan odrętwienia. Jeżeli sami jesteśmy zdenerwowani, świadomie bądź nie, nasz umysł będzie próbował rozładować napięcie poprzez odreagowanie sobie na innej osobie. To naturalne, choć istnieje szereg sposobów by sobie z tym radzić.

Najbezpieczniejszą metodą jest znalezienie sobie celu, któremu nie zaszkodzimy. To może być popularna piłeczka, którą możemy gnieść w dłoni. Jest ona wykonana z miękkiego tworzywa, które natychmiast wraca do swojego kształtu, dzięki czemu od razu możemy zgnieść ją ponownie i czynność tę powtarzać aż do osiągniecia spokoju. Inną metodą jest napisanie na kartce tego, co nas złości, wyrzucenie tych słów, które chcemy powiedzieć ale poprzez przelanie ich na papier. Warto jednak zadbać, by kartka ta nie dostała się do rąk osoby, do której kierujemy słowa napisane w gniewie. Prawda jest bowiem taka, że często żałujemy słów wypowiedzianych pod wpływem silnego wzburzenia, a naprawienie takiej relacji później bywa bardzo trudne, czasem wręcz jest niemożliwe.

Na co dzień staram się nie ukrywać tego co myślę. Jeśli spodoba mi się bluzka koleżanki, powiem jej o tym. Pochwalę nową fryzurę czy pogratuluję zdania egzaminu. Ale nie powiem, że mnie denerwuje kolejna rozmowa o niczym. Nie powiem, że jej spodnie są brzydkie. Nie powiem o tym ani jej, ani nikomu innemu. Przemilczą to. Nie jest to bowiem coś, co ona musi wiedzieć. Jej ma się podobać, nie mi. Ja nie jestem w tym temacie ważna. Jeżeli mam powiedzieć komuś coś przykrego, wolę milczeć.