Łatwe życie

Wstałam rano. Wstawiłam czajnik z wodą na kawę i poszłam pod prysznic. Ustawiłam sobie ciepłą wodę i pozwoliłam, by woda spływała mi po ciele lekko i przyjemnie. Wyszłam z łazienki jak nowonarodzona. Gorąca kawa czekała na mnie, wypełniając swoim aromatem całe mieszkanie.

To proste wstać z kanapy i napełnić czajnik wodą. Wystarczy kilka sekund i mamy nieograniczony dostęp do czystej i świeżej wody, zdatnej do picia. Przez myśl przeszło mi, że nie każdy to ma. Usiadłam przy komputerze, włączyłam przeglądarkę i wpisałam „świat ludzie bez wody” i dowiedziałam się, że aż co szósta osoba na świecie nie ma dostępu do wody pitnej. Nie chodzi tylko o bieżącą wodę w kranie, w dostosowanej do naszych preferencji temperaturze. Oni nie mają wody do picia! To koszmar, a co gorsza prognozy ONZ wskazują, że już w 2025 roku 2 miliardy ludzi pozostaną bez dostępu do wody pitnej! Na terenach naszego globu, w których dostęp do wody jest bardzo ograniczony panuje głód i niewyobrażalne ubóstwo. Przeczytałam na jednym z serwisów, że do wyprodukowania 1kg wołowiny potrzeba aż 15 tyś. litrów wody. Pomyśleć można, że nie tylko mięsem człowiek żyje – zgoda. Ale aby wyprodukować 1 kg pszenicy potrzeba aż 1,5 tyś litrów wody. To są niewyobrażalne liczby. Nie mieści mi się to w głowie. A jednak mogę pójść do sklepu i kupić to wszystko za kilka monet. Czasem, kiedy widzę ceny w sklepach myślę jakie to drogie. Ale jeśli spojrzeć na to z tej perspektywy..?

Mamy wszystko, czego nam potrzeba by żyć. Dach nad głową, wodę, jedzenie, pieniądze by to mieć. Musimy chodzić wpierw do  szkoły, potem do pracy. Czasem z kimś się pokłócimy. Czasem mamy wszystkiego dość i czujemy, że dłużej tak nie damy rady. Ale jeżeli zwrócimy naszą uwagę na problemy z dostępem wody wśród miliarda ludzi to jakie my sami mamy problemy? Choroba? A któż nie choruje? Praca? Można zmienić ją na inną. Złamane serce? Przecież to metafora. Ok, cierpimy na duszy, ale wciąż możemy żyć i wszystko naprawić. Mamy nieograniczony dostęp do wiedzy. Możemy podróżować do niemal każdego zakątka naszego globu i odkrywać niesamowite miejsca. Budujemy domy, zakładamy rodziny i zapominamy, że nasi dziadkowie myli się w miskach z często zimną wodą, a do toalety wychodzili na zewnątrz do zbudowanego z drewna wychodka. Nie widzimy tego, bo dla nas to oczywiste, że mamy wygodną (nawet jeśli małą) łazienkę z wygodną muszlą i spłuczką, która po nas „sprząta”, wannę lub prysznic, w których wystarczy odkręcić kurek by poleciała z kranu woda. Mamy wygodne i ciepłe łóżka, telewizję, komórki i Internet. Mamy wszystko i więcej niż nam trzeba.

Nasze życie, europejskie życie różni się niewyobrażalnie od życia tych ludzi, którzy nie mają dostępu do wody pitnej. Oni muszą ją zdobywać, nierzadko idąc całe kilometry i dźwigając ją na własnych barkach by mieć co pić. Tam nikt nie marzy nawet o takim życiu jakie mamy my. Oni marzą o wodzie, dzięki której będą mogli normalnie funkcjonować, zadbać o własną produkcję żywności, o zdrowie swoje i swoich dzieci. Dzięki wodzie będą mogli zmniejszyć głód i zredukować ubóstwo. Nasze życie jest w tej perspektywie łatwe i przyjemne. Nie musimy codziennie walczyć o przeżycie. Mamy tylko iść do pracy i zrobić swoje najlepiej jak potrafimy, a w zamian dostajemy wszystko, co oferuje życie w Europie. Dostęp do leków, jedzenia i picia, samochodów i wygodnych, ciepłych domów.