Dorosłość – co to w ogóle znaczy?

Każde dziecko, choć przez chwilę, marzy by być dorosłym. Nastolatki sądzą często, że już są dorośli. Ale czym właściwie jest ta dorosłość? Dopóki nie jest się dorosłym, tak naprawdę nie ma się o niej pojęcia. Zanim stałam się dorosłym człowiekiem, już zdążyłam mieszkać sama. Sama troszczyłam się o to, by wystarczyło mi jedzenia do kolejnego przelewu. Sama pilnowałam swoich obowiązków. Byłam przekonana, że jestem dorosła. Potem poszłam na studia i do pracy. Zmieniłam miejsce zamieszkania na oddalone o 100km od domu miasto i rozpoczęłam kolejny etap swojego życia. Tym razem zarabiałam pieniądze, bawiłam się w klubach – jednym słowem czerpałam ze słynnego studenckiego życia tyle, ile mogłam.

 

Ponownie uwierzyłam, że jestem dorosła. Był jednak w moim życiu moment, w którym zweryfikowałam swoje życie. W pracy mi się nie układało i zamiast zmienić na inną, po prostu ją rzuciłam. Potrafiłam wyłączyć telefon i nie dawać znaku życia przez 2 tygodnie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam problem. [Więcej tu >]

Po trzech latach, kiedy ostatnie zasoby finansowe zostały wykorzystane na przeżycie, poszłam do pracy. I choć już po dwóch tygodniach miałam ochotę rzucić tę pracę, a z każdym kolejnym tygodniem ta potrzeba nasilała się bardziej, nie zrobiłam tego przez sześć miesięcy, kiedy to dostałam inną propozycję pracy. Po ponad dwóch latach, kiedy po raz kolejny poczułam, że mam już dość, wyjechałam do Anglii, uprzednio podpisując kontrakt z jedną z agencji pracy, a dopiero po podpisaniu kontraktu, wręczając wypowiedzenie. Co więcej, już dwa miesiące wcześniej poinformowałam mojego przełożonego o swoich planach w zamian prosząc o możliwość powrotu, jeżeli coś nie pójdzie zgodnie z moim planem. Chciałam się w ten sposób zabezpieczyć. Z każdej kolejnej pracy, już tutaj w UK, rezygnowałam świadomie przemyślawszy uprzednio swoją decyzję kilkukrotnie. I choć miewałam momenty, w których jedyne o czym marzyłam, to wyjść i nie wracać pod wpływem wzburzenia, nigdy tego nie zrobiłam.

Dziś jestem w miejscu, w którym chciałam być i robię to, co lubię. Pracuję z ciekawymi ludźmi, od których wiele się uczę i którym staram się odwzajemnić tym samym. Ale by tu być musiałam dojrzeć. Musiałam dorosnąć. Musiałam stać się odpowiedzialna za swoje czyny i stawiać czoło ich konsekwencji.

Dla mnie dorosłość, to synonim takich słów jak; odpowiedzialność, dojrzałość emocjonalna mądrość, doświadczenie, siła. Człowiek w wieku 18 lat nabywa zdolność do czynności prawnych, dzięki czemu może on zaciągać zobowiązania i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. Nie oznacza to, że jest on dorosły. Wynajęcie mieszkania, kupno auta czy zaciągniecie kredytu to tylko możliwości, które są w zasięgu ręki. Ale utrzymanie zaciągniętej pożyczki, a następnie jej spłacenie w terminie – to zupełnie inne rzeczy.

Dla mnie pełnoletni człowiek, który zaciąga długi, które nastęnie spłaca najbliższa rodzina z obawy przed zajęciem komorniczym, nie jest osobą dorosłą. Dla mnie osobą dorosłą jest nastolatek, który zajmuje się nie tylko sobą i swoimi obowiązkami (tak szkolnymi jak i domowymi), ale też opiekuje się młodszym rodzeństwem i pomaga im w odrabianiu pracy domowej, zrobi zupę, by zjadły coś ciepłego. Dla mnie dorosłym nie jest osoba, która krzywdzi zwierzę, ale osoba, która takie zwierzę uratuje – zrobi to, co konieczne, by odebrano je właścicielowi. Dorosłymi są ci, którzy reagują, gdy innym dzieje się krzywda. Dorosła osoba wie, że życie bywa bardzo trudne i robi, co tylko w jej mocy, by jej i jej najbliższym niczego nie zabrakło. To, czy jesteśmy dorośli, określają nasze czyny. Nie wiek. Ja miałam 25 lat kiedy ostatecznie dorosłam, a ty?